Lokal gastronomiczny w centrum Zielonej Góry

W ciągu ostatnich dwóch miesięcy(grudzień i styczeń) zamknęły się dwa lokale w centrum Zielonej Góry. Śniadaniownia Cud Miód, w której jedzenie było pyszne i pub One Shot, w którym shot kosztował 6 zl. Cud Miód nie był czynny nawet rok.

Lokale te teoretycznie miały świetne warunki do rozwoju i wysokiej rentowności. Wysokomarżowy produkt: jedzenie i alkohol, położenie w centrum 140 tysięcznego miasta, stolicy województwa, na szlaku komunikacyjnym, jakim jest deptak, przy przystanku MPK i postoju taksówek, w mieście uniwersyteckim.
Naturalne jest to, że czasami biznesy się nie udają i trzeba je zamykać. Przypuszczam jednak, że dużym zaskoczeniem dla właścicieli było to, jak mało ludzi odwiedza zielonogórskie centrum i korzysta z usług, które się na nim znajdują.
Przy rosnących cenach, podatkach i kosztach pracy każdy lokal, który działa na własną rękę, żeby pozyskać klientów, musi być gotowy na tytaniczną pracę, albo na dokonanie żywota. Rozwiązaniem może być współpraca i wspólna strategia rozwoju i funkcjonowania lokali, która pozwoli na zwiększenie zysków, stabilność w działaniu i rozkwit prawowitego serca Zielonej Góry.

Jako ekonomista uważam, że zielonogórski rynek jest bardzo mocno niewykorzystany, a impuls na odżycie powinien wyjść nie od miasta, ale właśnie od przedsiębiorców

Czy w takim razie można liczyć na poprawę sytuacji i czy warto otwierać nowe lokale w centrum? Otwierać tak, bo rynek ciągle nie jest nasycony. Liczyć na współpracę z innymi? Chciałbym, żeby zielonogórscy przedsiębiorcy dostrzegli w tym sens i wspólnie grali do jednej bramki.

© All rights reserved