Błędy przedsiębiorcy, które popełniłem

Błędy przedsiębiorcy, które popełniłem

Lepsze jest wrogiem dobrego

Perfekcjonizm — nieważne jak dobry jesteś w tym, co robisz, to zawsze jest możliwość, że gdzieś popełnisz błąd lub czegoś nie będziesz wiedział. Albo ktoś z innym doświadczeniem niż Twoje inaczej podejdzie do danego rozwiązania i wskaże braki, których Ty nie widziałeś. Może to zabrzmieć śmiesznie, ale spędzałem na pracy dużo więcej czasu, niż powinienem. Często czytając o rzeczach, których wg mnie mi brakowało. Tylko po to, żeby klient nie mógł się przyczepić lub żebym to ja nie mógł się przyczepić. O ile klienci najczęściej byli zadowoleni z efektu pracy i czasami proponowali kosmetyczne zmiany, to ja często szedłem do nich ze spuszczoną głową, bo wiedziałem, ile rzeczy jeszcze nie wiem.

Mimo tego, że teraz ta wiedza, którą wtedy pozyskałem, mi się przydaje, to podczas prowadzenia projektów perfekcjonizm nie jest wskazany. Warto dać sobie margines na to, żeby popełniać błędy i na to, żeby zawsze ktoś ze świeżym spojrzeniem spojrzał na to, co robimy i mógł zaproponować nam jakieś zmiany, ponieważ rzadko uda nam się zrobić coś takiego co będzie nas w stu procentach zadowalało. Komunał brzmi, że lepsze jest wrogiem dobrego i teraz tego się trzymam.

Liczą się tylko najlepsi i najwięksi klienci

W kościele, do którego chodziłem jako dziecko, na witrażu było napisane „do wyższych rzeczy jestem stworzony” i poniekąd właśnie taki błąd popełniałem w swojej firmie. Skupiałem się wyłącznie na dużych projektach, na tym, żeby pozyskiwać jak najlepszych, jak największych klientów, a wszelkie działania, które były dla mnie nudne lub za proste, uważałem za niepotrzebne. W ten sposób bardzo dużo czasu poświęcałem na rzeczy, które wymagały ode mnie dużo a takie rzeczy, które mógłbym zrobić szybko i po prostu na nich zarobić odkładałem lub w ogóle się za nie nie zabierałem. Długoterminowo spowodowało to, że często długo czekałem aż projekty się sfinalizują i po prostu w pewnym momencie rozpoczęły się problemy z kapitałem obrotowym. Ponieważ takie małe rzeczy, które mogłyby mi to zapewnić, były przeze mnie nieruszane.

Zbyt duża pewność siebie i problem z przyznaniem się do błędu

Zbyt duża pewność siebie na przemian ze zbyt małą pewnością siebie w prowadzonych działaniach. Mówiłem, że mogę zrobić wszystko, ponieważ czułem, że jestem w stanie pociągnąć projekt na każdym jego etapie. Natomiast dopiero rozpoczynając nad tym faktyczną pracę, uświadamiałem sobie, że są rzeczy, których faktycznie nie umiem. I tutaj był też kolejny duży problem, czyli nie potrafiłem przyznać się do błędu mojemu zleceniodawcy. Poświęcałem czas na zdobywanie wiedzy, ogromnie się stresowałem, przekładałem termin oddania prac. Finalnie klient dostawał to co chciał trochę później, ale ja byłem wyczerpany, co negatywnie wpływało na moją dalszą pracę dla tego klienta. Nie potrafiłem powiedzieć nie, nie umiem, nie wiem.

Jakie projekty odpuścić? Kiedy powiedzieć stop nierentownym inwestycjom

Kolejną rzeczą, która była błędem to kontynuowanie projektów, które powinienem porzucać. Często były to rzeczy, które mi sprawiały ogromną frajdę, przynajmniej na początku przy wymyślaniu i projektowaniu. Problemy z realizacją, komercjalizacją powodowały problemy finansowe, ponieważ koszty rosły. Więc więcej pracy trzeba było włożyć w to, żeby odbić sobie to, co się traciło. W pewnym momencie to nie wystarczało, więc brałem kredyty, pożyczałem pieniądze od bliskich, od rodziny. Nie chciałem powiedzieć dość. Myślałem, że na pewno się uda, bo przecież ja nad tym panuje. Nie potrafiłem spojrzeć na to krytycznie. Uważałem, że przecież ten pomysł jest super, więc zaraz na nim dużo zarobię. Ciągle było więcej pustej pracy, frustracji i złości i tak W koło Macieju. W ten sposób praca była coraz trudniejsza, wyrzuty do siebie rosły, a pieniędzy nie przybywało.

I tutaj bardzo ważna kwestia, o której wiele czytałem nawet w momencie, w którym robiłem te błędy, czyli umiejętność odpuszczania. Gdybym nauczył się odpuszczać wcześniej, to prawdopodobnie teraz byłoby mi troszeczkę łatwiej. Na szczęście w pewnym momencie się tego nauczyłem. Był to trudny i długi proces. Jak żegnałem się ze swoimi niektórymi projektami, to czułem się, jakbym tracił kogoś bliskiego.

Planowanie krótko i długoterminowe w biznesie i marketingu

Kolejny błąd to brak planowania krótko i długoterminowego. Teraz już wiem, że zaczynając projekt, najpierw zastanawiam się jakie zasoby są potrzebne, później jakie rzeczy chcę osiągnąć krótkoterminowo, jakie rzeczy chcę osiągnąć długoterminowo. Nie zaczynam projektu na poważnie, zanim nie przygotuję sobie tych rzeczy. Kiedyś nie było to dla mnie takie oczywiste, kiedyś podchodziłem do tego na zasadzie “będzie dobrze” i zemściło się to na mnie bardzo mocno.

Optymizm w biznesie. Ważny, ale nie najważniejszy

Kolejna rzecz wynikała ze zbyt dużego optymizmu i takiej wiary w to, że skoro już zacznę i wierzę w to, że coś wyjdzie to wyjdzie. Niestety w ten sposób projekty biznesowe nie działają. Nawet kiedy wierzyłem całym sobą, to w momencie, w którym zaczynało brakować kapitału na dalsze rozwijanie projektu, to rozpoczynały się problemy. Było to też wynikiem złego planowania, ponieważ często zakładałem, że projekt zacznie w pewnym momencie na siebie zarabiać, ale nie brałem pod uwagę, że termin rozpoczęcia tego zarabiania może się przesuwać. I to niekoniecznie nawet ze względu na to, co ja robię, ale czasami nawet ze względu na to, że jakiś dostawca czegoś nie dostarczył czy jakiś losowy problem się pojawił. A projekt stał, nie zarabiał, koszty były do ponoszenia i znowu pojawiała się spirala długu.

Szewc bez butów chodzi, czyli ignorowanie własnej wiedzy

Dużym problemem i błędem było ignorowanie własnej wiedzy. Z wykształcenia jestem ekonomistą, bardzo lubię matematykę i zarówno ekonomia, jak i matematyka są dziedzinami, w których świetnie się odnajduję. Tymczasem jeżeli chodzi o różne prace, których się podejmowałem, czy różne projekty, które rozpoczynałem, to często wychodziłem z założenia, że po prostu się uda, bo jestem wyjątkowy, bo jestem przebojowym człowiekiem i na pewno nie będzie żadnych problemów. (ech….) Ignorowałem tę lampę ostrzegawczą w mojej głowie, która mówiła: Jakub, najpierw policz, najpierw pomyśl, najpierw zobacz czy to wszystko ma ręce i nogi. Po prostu dawałem się ponieść żywiołowi. Uważałem, że super to brzmi i na pewno będzie działać i dlatego powinienem to robić. (czasami się udawało, ale to nie znaczy, że ten sposób jest dobry).

Uważaj komu ufasz, nie każdy inwestor da ci złote góry

Jednym z błędów, który dość mocno na mnie wpłynął, było zaufanie nie temu człowiekowi co trzeba. Kiedyś, kiedy prosperowałem już fajnie i zaczynało mi się podobać to, co robię, to zgłosił się do mnie inwestor, który powiedział: mam świetny plan, mam pieniądze, potrzebuję kogoś takiego jak ty i będziemy zarabiać dużo pieniędzy. Mając te 20 kilka lat i perspektywę tego, że mogę nadzorować projekt na dużą skalę, robić to, do czego się przygotowywałem, a przy okazji zarabiać przy tym duże pieniądze to długo się w zasadzie nie zastanawiałem. Bo pomysł był świetny. Oprócz tego, że wprowadziłem pewne zmiany w zamysł inwestora, czyli pokazałem, co można zrobić lepiej, jak lepiej ogarnąć pewne rozwiązania, to nie zweryfikowałem tego, czy ten inwestor faktycznie ma pieniądze. Dałem się po prostu jak dziecko omotać i uwierzyłem słownym zapewnieniom. (oczywiście na wszystko miałem umowy). Naprawdę nie polecam nikomu tego przeżycia. Projekt, który wymagał finansowania, tego finansowania nie dostawał. Inwestor ciągle mnie okłamywał, a ja przez dłuższy moment w to wierzyłem. Na szczęście w pewnym momencie powiedziałem już dość. Na wszystko miałem umowy, więc zwróciłem się do prawników, przygotowaliśmy odpowiednie pisma i oddałem sprawę do sądu. Sąd nakazał tej osobie zapłatę 45000 zł. No i tyle z tego. Mimo posiadania nakazu sądowego nie odzyskałem od tej osoby ani złotówki. Wiem, że ta osoba ciągle gdzieś tam sobie działa, gdzieś tam pracuje, ma już więcej wierzycieli niż tylko mnie. Ale chyba ma to wszystko gdzieś, po prostu nie poczuła się w żaden sposób do odpowiedzialności.

Przyznanie się do błędów

Na pewno popełniłem jeszcze masę błędów. w miarę jak będę sobie o nich przypominał czy będę je sobie uświadamiał, to postaram się je opisać, po to, żeby inni ich nie popełniali. Natomiast od siebie mogę powiedzieć, że praca, którą musiałem wykonać, żeby podnieść się z tej porażki, jeszcze nie jest skończona. Ale na pewno jestem już na dobrej drodze do tego, żeby działać dużo lepiej. Więc jeżeli chcesz zamienić etat na działalność gospodarczą, założyć nową firmę, czy poprawić sytuację już istniejącej firmy, to mówię poważnie — lepiej wydać kilkaset zł, a czasami nawet troszkę więcej, na kogoś, kto spojrzy na to, co robisz, czy co planujesz. Lepiej zostać wcześniej uświadomionym i porzucić lub zmienić swoje plany, niż mieć problemy realizując coś, od początku skazanego na porażkę.

warto przeczytać:

Ja nie płacę podatków. Dowiedz się ile Ty płacisz

Jak szybko zarabiać więcej

Jak sprzedawać więcej w internecie

1000 plus dla zarabiających najniższą pensję krajową

Zrozumieć podatki – jak?

© All rights reserved